
Rodziny pytają mnie o to ostrożnie, jakby pytanie było niestosowne: czy w tej sytuacji rehabilitacja jeszcze ma sens. Rozumiem, skąd się bierze. Skoro choroba postępuje i nie ma leku, po co ćwiczyć.
Odpowiedź, którą daję, jest konkretna. Ćwiczenia nie odbudują pamięci i nie cofną otępienia. Wpływają na coś innego: na to, czy za rok bliska osoba będzie sama wstawać z łóżka i dojdzie do łazienki, czy będzie wymagać podnoszenia. Dla codzienności rodziny to różnica fundamentalna.
Co daje ruch przy otępieniu
- Utrzymanie codziennych czynności. Wstawanie, przejście przez mieszkanie, ubieranie się. To one decydują o tym, ile opieki potrzeba każdego dnia.
- Mniej upadków. Osoby z otępieniem upadają częściej niż rówieśnicy bez zaburzeń poznawczych, a złamanie biodra w tej grupie zwykle oznacza trwałą utratę samodzielności.
- Spokojniejsze popołudnia. Aktywność w pierwszej połowie dnia u części pacjentów zmniejsza wieczorne pobudzenie i poprawia sen.
- Utrzymanie kontaktu. Wspólny ruch bywa jedyną formą porozumienia, która działa, gdy rozmowa robi się trudna. Dotyk i rytm docierają tam, gdzie słowa już nie.
Jak ćwiczyć, gdy pacjent nie pamięta polecenia
To jest sedno różnicy między pracą z osobą z otępieniem a zwykłą rehabilitacją. Nie tłumaczymy więcej, tylko inaczej.
- Pokaż, nie opowiadaj. Jedno krótkie zdanie i demonstracja. Zamiast wyjaśniać cel ćwiczenia, wykonaj je razem, twarzą do pacjenta, w jego tempie.
- Jedno polecenie naraz. „Wstań” zamiast „przesuń się na brzeg fotela, oprzyj ręce i wstań”. Złożone instrukcje przy otępieniu blokują, zamiast pomagać.
- Ta sama pora, to samo miejsce. Rutyna zastępuje pamięć. Jeśli ćwiczenia zawsze są po śniadaniu w tym samym pokoju, po kilku tygodniach sama sytuacja staje się sygnałem.
- Prowadź dotykiem. Lekkie naprowadzenie ręką na ramieniu albo pod łokciem mówi więcej niż instrukcja. Zawsze uprzedzaj, zanim dotkniesz.
- Ćwicz przez czynności. Podlewanie kwiatów, wieszanie prania, odkładanie talerzy do szafki. To ten sam ruch co ćwiczenie, tylko z sensem, który pacjent rozumie.
- Kończ na sukcesie. Lepiej przerwać, gdy jeszcze idzie dobrze, niż doprowadzić do zmęczenia i frustracji. Ostatnie wrażenie z sesji decyduje o nastawieniu do następnej.
Zestaw na start, 15 minut dziennie
Sześć rzeczy, które sprawdzają się u większości pacjentów z łagodnym i umiarkowanym otępieniem: spokojny oddech z dłonią na brzuchu, krążenia ramion w siadzie, marsz w miejscu przy oparciu, sięganie po przedmiot podawany z boku (ćwiczy rotację i uwagę), przekładanie piłki z ręki do ręki, wstawanie z krzesła. Kolejność bez zmian przez kilka tygodni. Ćwiczymy przed południem, w tym samym pokoju, przy wyłączonym telewizorze.
Czego nie robić
- Nie poprawiać w kółko. Ciągłe korygowanie techniki przy otępieniu daje frustrację, a nie naukę. Lepszy ruch wykonany po swojemu niż brak ruchu.
- Nie ćwiczyć w hałasie. Włączony telewizor, kilka osób w pokoju, radio w tle. Przy zaburzeniach poznawczych bodźce z otoczenia rozbijają uwagę szybciej, niż się wydaje.
- Nie testować pamięci. Pytania w rodzaju „pamiętasz, jak to robiliśmy wczoraj?” stawiają pacjenta w sytuacji porażki. Po prostu zacznij ruch.
- Nie zmieniać wszystkiego naraz. Nowe ćwiczenie, nowa pora i nowa osoba prowadząca w jednym tygodniu to za dużo. Zmieniamy po jednej rzeczy.
- Nie ćwiczyć wieczorem. U wielu pacjentów po południu narasta niepokój i dezorientacja. To zła pora na wysiłek.
Kiedy przerywamy i szukamy przyczyny medycznej
- Nagłe pogorszenie sprawności albo splątania w ciągu jednego, dwóch dni. U osób starszych bardzo często odpowiada za to infekcja, także układu moczowego, albo odwodnienie. To sytuacja dla lekarza, nie dla ćwiczeń.
- Nowy, wyraźny niedowład jednej strony ciała, opadanie kącika ust, zaburzenia mowy. Wzywamy pogotowie.
- Upadek z bólem biodra i niemożnością obciążenia nogi.
- Odmowa jedzenia i picia utrzymująca się dłużej niż dobę.
Rola opiekuna i granice tej pracy
Przy otępieniu terapia bez rodziny nie działa. Ja jestem w domu godzinę w tygodniu, a codzienna powtarzalność, na której wszystko stoi, dzieje się przez pozostałe sto sześćdziesiąt siedem. Dlatego na wizycie zawsze uczę opiekuna: jak naprowadzać, jak asekurować przy wstawaniu, jak reagować na odmowę i jak nie wyręczać z troski, bo to najczęstsza droga do szybkiej utraty funkcji.
Trzeba też powiedzieć rzecz, o której rodziny rzadko słyszą wprost: choroba postępuje mimo dobrze prowadzonej rehabilitacji. Miarą sensu tej pracy nie jest to, że pacjent robi postępy, tylko to, że traci sprawność wolniej, niż tracił by bez niej, i że dłużej pozostaje w kontakcie z bliskimi.
Jeśli opiekun jest już wyczerpany, warto zacząć od niego. Piszę o tym w poradniku o tym, kiedy wsparcia potrzebuje opiekun.
Jak wygląda wizyta
Przy zaburzeniach pamięci pracuję w domu pacjenta, bo znajome otoczenie zmniejsza dezorientację, a ćwiczymy dokładnie tam, gdzie te umiejętności są potrzebne. Pierwsza wizyta to głównie obserwacja: jak pacjent wstaje, jak chodzi, gdzie w mieszkaniu jest ryzyko upadku i jak reaguje na polecenia. Dopiero z tego układam zestaw, zwykle krótki i prosty do prowadzenia przez rodzinę.
Więcej o pracy z pacjentami neurologicznymi piszę na stronie rehabilitacji neurologicznej oraz w poradniku o chorobie Parkinsona i stwardnieniu rozsianym.
Marzena Rogowska
Magister fizjoterapii, prawo wykonywania zawodu nr 44576. Od 2013 roku pracuję z pacjentami, od 2021 z dojazdem do domu, od 2026 także w gabinecie przy ul. Rumiankowej 31/1 we Wrocławiu. Terapia manualna Kaltenborn-Evjenth, PNF, McKenzie, osteopatia FOI.

