
Choroba Parkinsona i stwardnienie rozsiane trafiają często do jednego worka jako choroby neurologiczne, w których się ćwiczy. W praktyce wymagają odwrotnych strategii. Przy Parkinsonie ruch trzeba zapoczątkować i powiększyć. Przy SM trzeba go rozłożyć w czasie tak, żeby nie zabrał całej energii na resztę dnia.
Choroba Parkinsona: problem z zapoczątkowaniem ruchu
W chorobie Parkinsona kłopot nie polega na tym, że mięśnie nie mają siły. Polega na tym, że wewnętrzny mechanizm uruchamiania i skalowania ruchu działa gorzej. Stąd typowy obraz: drobne kroki, brak balansowania rękami, trudność z ruszeniem z miejsca, coraz mniejsze pismo.
Kluczowa obserwacja terapeutyczna jest taka, że wewnętrzny sygnał zawodzi, ale zewnętrzny wciąż działa. Pacjent, który nie może ruszyć z miejsca, potrafi bez trudu przejść po pasach namalowanych na podłodze albo wejść po schodach.
Na czym pracujemy
- Znaczniki na podłodze. Paski taśmy malarskiej w odstępie odpowiadającym prawidłowej długości kroku, ułożone w newralgicznych miejscach: przy łóżku, w drzwiach, w wąskim korytarzu. To jedna z najprostszych i najlepiej przebadanych metod.
- Rytm słyszalny. Metronom, liczenie na głos, marsz do muzyki o wyraźnym rytmie. Chodzenie „do rytmu” wydłuża krok i porządkuje chód.
- Duże ruchy. Świadome wykonywanie ruchów w przesadnie dużym zakresie, bo pacjent z Parkinsonem systematycznie zaniża amplitudę i nie zdaje sobie z tego sprawy. Ćwiczymy przesadę, żeby wyjść na normę.
- Rozbijanie złożonych czynności. Wstawanie z fotela jako cztery osobne kroki wypowiadane po kolei, zamiast jednego automatycznego ruchu.
- Obroty po łuku. Zamiast obracać się w miejscu, co często wywołuje zablokowanie, uczymy obrotu po szerokim łuku.
Co robić, gdy stopy przykleją się do podłogi
Zablokowanie chodu najczęściej pojawia się przy ruszaniu, w drzwiach, przy obrocie i wtedy, gdy ktoś pogania. Nie pomaga ciągnięcie za rękę, bo wytrąca z równowagi. Pomaga: głośne „raz, dwa, raz, dwa”, przeniesienie ciężaru z nogi na nogę przed pierwszym krokiem, cofnięcie się o pół kroku przed ruszeniem do przodu, albo wysunięcie własnej stopy przed pacjenta, żeby miał co przekroczyć. Rodzina powinna znać te cztery sposoby na pamięć.
Stwardnienie rozsiane: gospodarowanie energią
Przy SM obraz bywa bardzo różny, zależnie od tego, które obszary są zajęte. Powtarzają się jednak trzy rzeczy, wokół których buduje się terapię: męczliwość nieproporcjonalna do wysiłku, spastyczność i zaburzenia równowagi.
Najważniejsza różnica w stosunku do innych rozpoznań polega na dawkowaniu. Zasada „im więcej, tym lepiej” tu nie obowiązuje. Sesja, po której pacjent leży resztę dnia, jest sesją źle zaplanowaną, nawet jeśli w jej trakcie wszystko szło dobrze.
- Krótko i częściej. Trzy razy po dziesięć minut zwykle daje więcej niż raz trzydzieści. Kończymy, gdy jakość ruchu spada, nie gdy kończą się siły.
- Chłód. Ćwiczymy w przewietrzonym, chłodniejszym pomieszczeniu. Zimny napój przed i w trakcie. Unikamy gorącej kąpieli tuż przed wysiłkiem i ćwiczeń w upalne popołudnie.
- Praca ze spastycznością. Powolne rozciąganie, praca w rytmicznych, pełnych wzorcach ruchowych, pozycje ułożeniowe. Gwałtowne ruchy nasilają napięcie.
- Równowaga i chód. Ćwiczenia stabilności w warunkach zbliżonych do codziennych, z korektą sprzętu pomocniczego, jeśli jest używany.
- Planowanie dnia. Najbardziej wymagające czynności w porze największej energii, przerwy zaplanowane wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy sił już brakuje.
Metoda PNF, czyli czym to się różni od zwykłych ćwiczeń
W pracy z pacjentami neurologicznymi korzystam z koncepcji PNF, którą kończyłam jako kurs podstawowy IPNFA w wymiarze 100 godzin. Różnica wobec klasycznych ćwiczeń wzmacniających polega na tym, że nie ćwiczymy pojedynczych mięśni, tylko całe wzorce ruchowe, przebiegające po skosie i z rotacją, czyli tak, jak ciało porusza się naprawdę.
Praktyczne konsekwencje są dwie. Po pierwsze, wykorzystujemy mocniejsze części ciała, żeby ułatwić pracę słabszym. Po drugie, uczymy ruchów użytecznych: obrotu w łóżku, przejścia z siadu do stania, sięgnięcia po przedmiot z półki, a nie abstrakcyjnych ćwiczeń oderwanych od codzienności.
Kiedy przerywamy ćwiczenia i kontaktujemy się z lekarzem
- Nowe objawy neurologiczne utrzymujące się dłużej niż dobę: osłabienie kończyny, zaburzenia widzenia, drętwienie nowego obszaru. Przy SM może to oznaczać rzut, który wymaga oceny neurologa.
- Wyraźny wzrost liczby upadków w krótkim czasie.
- Nasilenie objawów po każdej sesji, utrzymujące się do następnego dnia. To znak, że dawkowanie jest za duże.
- Gorączka i infekcja. Przy SM podwyższona temperatura przejściowo nasila objawy, a ćwiczenia wtedy odkładamy.
- Nagłe pogorszenie sprawności przy Parkinsonie, które może wynikać ze zmiany dawkowania leków.
Jak to wygląda u mnie
Pierwsza wizyta to badanie i rozmowa o dniu pacjenta: kiedy jest najlepsza pora, co sprawia największy problem, gdzie w mieszkaniu dochodzi do zablokowania chodu. Z tego układam plan, w którym zwykle są trzy elementy: ćwiczenia do wykonywania codziennie przez pacjenta i rodzinę, praca ze mną raz albo dwa razy w tygodniu, oraz zmiany w mieszkaniu, takie jak znaczniki na podłodze czy uchwyty.
Pracuję w gabinecie przy Rumiankowej 31/1, gdzie mam więcej miejsca na naukę chodu i schody, oraz w domach pacjentów na zachodzie Wrocławia, co przy tych rozpoznaniach ma tę zaletę, że pracujemy w prawdziwych warunkach. Więcej o zakresie tej pracy piszę na stronie rehabilitacji neurologicznej.
Jeśli obok objawów ruchowych pojawiają się zaburzenia pamięci, przyda się także poradnik o rehabilitacji przy demencji, bo sposób prowadzenia ćwiczeń wtedy się zmienia.
Marzena Rogowska
Magister fizjoterapii, prawo wykonywania zawodu nr 44576. Od 2013 roku pracuję z pacjentami, od 2021 z dojazdem do domu, od 2026 także w gabinecie przy ul. Rumiankowej 31/1 we Wrocławiu. Terapia manualna Kaltenborn-Evjenth, PNF, McKenzie, osteopatia FOI.

